TEXTS

Przed pięć­dzie­się­ciu laty zawód dzien­ni­ka­rza po­strzegano zupeł­nie ina­czej niż dzi­siaj. Była to profe­sja ważna, odgry­wa­jąca donio­słą rolę inte­lek­tu­alną i poli­tyczną. Wyko­ny­wała ją wąska grupa osób, cie­szących się sza­cun­kiem spo­łe­czeń­stwa. Dzien­ni­karz był osobą znaną, podziwianą.

Jed­nak w dwóch ostat­nich deka­dach sytu­acja ta ule­gła zasad­ni­czej zmia­nie w wyniku ogrom­nych prze­obra­żeń, jakie doko­nały się w spo­so­bach upra­wiania tego zawodu. Współ­cze­sne dzien­ni­kar­stwo pra­sowe jest zaled­wie cząstką wiel­kiego świata mediów. (…) Z każ­dym dniem rośnie liczba osób znaj­du­ją­cych zatrud­nienie w mediach audio­wi­zu­al­nych, zwłasz­cza w te­lewizji. Okre­ślani są ter­mi­nem media wor­kers, co zna­czy – pra­cow­nicy mass mediów.

W odróż­nie­niu od dzien­ni­ka­rza sprzed półwie­cza taki pra­cow­nik jest osobą ano­ni­mową. Nikt go nie zna, nikt nie wie, kim jest. Wynika to z funda­mentalnej zmiany, jakiej uległ cha­rak­ter jego pra­cy, pro­dukt koń­cowy wyge­ne­ro­wany przez pracow­nika mass mediów nie jest jego autor­skim dzie­łem, lecz rezul­ta­tem dzia­łań całego łań­cu­cha pośredni­ków, uczest­ni­czą­cych jak on w pro­ce­sie two­rze­nia infor­ma­cji. Nad każ­dym new­sem emi­to­wa­nym przez CNN pra­cuje 30, 40 ano­ni­mo­wych osób; w pro­ce­sie obróbki uczest­ni­czy tak wielki legion ludzi, że nie spo­sób wska­zać autora mate­riału, któ­rego ostatecz­ną formę widzimy na ekra­nie telewizora.

(…) ..rola mediów w XXI wieku niewąt­pliwie wzro­śnie. Mło­dym dzien­ni­ka­rzom, próbują­cym dzi­siaj sił na tym małym poletku prasy pisa­nej, przyj­dzie dzia­łać w spo­łe­czeń­stwie, w któ­rym nasza funk­cja zyski­wać będzie na zna­cze­niu z dwóch po­wodów: po pierw­sze dla­tego, że jest to zawód, za pośred­nic­twem któ­rego można mani­pu­lo­wać opi­nią publiczną; po dru­gie, ponie­waż mecha­ni­zmy me­diów two­rzą wir­tu­alny świat zastę­pu­jący świat rzeczywisty.

Manipulacja sposobami myślenia ludzi – praktyka rozpowrzechniona na całym świecie – jest wieloznaczna i wielowymiarowa. Z wyjątkiem pewnych krajów cenzura  jako taka już nie istnieje; w jej miejsce stosuje się inne mechanizmy – definiujące, co należy uwypuklić, co przemilczeć, a co zmienić, pozwalające manipulować w sposób bardziej subtelny. Dla wyczulonych na punkcie mediów  możnych tego świata jest to niezwykle istotny aspekt, dzięki niemu bowiem mogą kontrolować obraz przekazywany opinii publicznej i dokonywać rozmaitych zabiegów na mentalności i wrażliwości społeczeństw, którymi rządzą.

Jeśli idzie o two­rze­nie wir­tu­al­nego świata, war­to przy­po­mnieć, że jesz­cze trzy­dzie­ści czy czter­dzie­ści lat temu nasza zna­jo­mość histo­rii była sumą wie­dzy wynie­sio­nej ze szkoły i dzięki prze­ka­zom ro­dzinnym z domu – tych dwóch skarb­nic zbio­ro­wej pamięci. Dzi­siaj nato­miast, w dobie nie­sły­cha­nie dy­namicznego roz­woju mediów, żyjemy w świe­cie, w któ­rym histo­ria ulega podwo­je­niu i gdzie współist­nieją dwie rów­no­le­głe histo­rie: ta, którą pozna­jemy indy­wi­du­al­nie w szkole i w rodzi­nie, oraz wer­sja wpa­jana nam przez media, którą utrwa­lamy w naszych umy­słach – nie­kiedy nie­świa­do­mie – za pośrednic­twem tele­wi­zji, radia, Internetu. To spię­trze­nie konstruktów medial­nych spra­wia, że w coraz więk­szym stop­niu żyjemy w świe­cie, w któ­rym rze­czy­wi­stość wypie­rana jest przez fik­cję. To pierw­szy taki przypa­dek w histo­rii ludz­ko­ści. Mamy do czy­nie­nia z feno­menem kul­tu­ro­wym, kon­se­kwen­cje któ­rego trudno jest przewidzieć.

Rewo­lu­cja medialna sta­wia przed nami funda­mentalne pyta­nie o to, jak rozu­mieć świat. Mały ekran tele­wi­zora prze­dzierz­gnął się w nowe źró­dło histo­rii – tele­wi­zja fabry­kuje i rela­cjo­nuje domi­nu­jące w prze­ka­zie wer­sje nie­kom­pe­tentne i zafałszowa­ne, wer­sje nie skon­fron­to­wane z praw­dzi­wymi źró­dłami czy ory­gi­nal­nymi doku­men­tami. Infor­ma­cja ser­wo­wana przez wiel­kie media roz­prze­strze­nia się w tem­pie nie­po­rów­na­nie szyb­szym niż książki za­wierające kon­kretną, rze­telną wiedzę.

Fragment zapisu warsz­ta­tów, które w latach 2000–2002 pro­wa­dził Ryszard Kapu­ściń­ski dla 

dzien­ni­ka­rzy z Ame­ryki Łaciń­skiej 

Reklamy
%d blogerów lubi to: